Szpital w Wejherowie niestety cieszy się sławą w całej Polsce
Byłem tam 5 miesięcy temu, z rodzącą żoną - przy wypisie zapytała sie mnie pani pielęgniarka czy byłem przy porodzie i czy braliśmy pokój jednosobowy - odpowiedziałem ze nie bralismy i nie zapłaciłem nic... Szczerze mówiąc, wolałbym zapłacić te 250 - 300 PLN (bo chyba tyle rodzinny kosztuje) tej połoznej co odbierała poród, choc swoją droga akurat tam widać na co poszły pieniądze zbierane od ludzi za poród rodzinny
Szpital w Wejherowie, jego oddział położniczy cieszy się sławą bardziej z innego powodu, nie tylko finansowego...
5 lat temu płaciłem za pokój dla żony i wolę prywatną służbę zdrowia ale chciałbym aby był wolny rynek polis ubezpieczeniowych na zdrowie a nie ciągnięcie z kieszeni + płacenie składek na zus.
zdzieraja z ludzi a wiadomo lepiej by sie kasa na malenstwo przydała a pobyt w szpitalu i narodziny dziecka powinny byc czyms wspaniałym i niezapomnianym a tu jak cos chcesz to płac to jest program RODZIC PO LUDZKU?
Ja dwa razy leżałem na oddziale w Wejherowie na oddz. okulistycznym, i powiem wam, że ja bardzo byłem zadowolony. Lekarze i pielęgniarki bardzo mili, (przede wszystkim - myślący, nie sprawiają wrażenia, że wykonują tą pracę za karę). Posiłki bardzo smaczne i wcale nie było tak jak w stereotypach, że to tylko kromka chleba i szklanka kranówy. Fakt, że telewizja jest na salach dla dorosłych płatna, ale wystarczy obie radyjko czy książkę wziąć i jest git.
Rodziłam 2 lata temu w Wejherowie i byłam całkiem zadowolona. Faktem jest, że za poród rodzinny oraz za salę jednoosobową zapłaciłam ok 300zł. Jednak do opieki w trakcie porodu oraz w czasie pobytu w szpitalu nie miałam żadnych zastrzeżeń.
Cytat:
Szpital w Wejherowie, jego oddział położniczy cieszy się sławą bardziej z innego powodu, nie tylko finansowego...
No chyba nie bez powodu rzadko można tam zastać wolną salę porodową, z żoną leżały babki z Gdańska i zdaje się Chwaszczyna... Tylko jak z usmiechem powiedziałem pani położnej że same sobie są winne tego natłoku rodzących - ta na mnie "nakrzyczała", że "w Gdańsku to się zarabia 2 razy więcej i nic nie robi bo nie ma chętnych na rodzenie w ich szpitalach"...