Moja walka z Orange, czyli cierpienia młodego Huher'a

Hydepark, czyli o wszystkim innym
Awatar użytkownika
Huherko
Lider Forumowicz
1690 postów
Lider Forumowicz
Rejestracja: 12 lat temu

1 miesiąc temu

Chciałbym przestrzec przed Salonem Orange w Porcie Rumia. Dziś ja po ponad 4 miesiącach skończyłem walkę o naprawę/wymianę telefonu na gwarancji. Przedstawiam moją historię poniżej:


HURRA!!! NARESZCIE!!!
Dzięki #ORANGE #Orange_Polska #OrangePortRumia dzisiaj otrzymałem swój telefon po zgłoszeniu go do naprawy w dniu 21 stycznia 2020 roku - TAK, po 135 dniach! (4 miesiące i 14 dni!) Kto jest chętny poznać szczegóły tej farsy zapraszam do lektury poniżej.

Telefon (moje oczko w głowie - grube etui, pancerna szybka) zaczął szwankować, wyłączał się w losowych momentach, bateria umierała przy 40% naładowania i działy się dziwne rzeczy. W dniu 21 stycznia oddaje go do naprawy w ramach gwarancji do Salonu Orange w Porcie Rumia. Przyjmują go i wszystko jest cacy.

W dniu 28 lutego poszedłem sprawdzić, co tam się z tym telefonem dzieje, bo żadnej odpowiedzi - okazało się, że Salon wysłał go do 3 swoich autoryzowanych serwisów i z każdego odesłano go z kwitkiem, że nie podejmą się jego naprawy. Od teraz mam sobie radzić sam wysyłać go do serwisów. pomimo tego, że kupiłem go od Orange. Kazałem sobie to spisać na papierze, załoga uznała, że sama może go wysłać do serwisu na Węgrzech (TAK! na Węgrzech, do Szombathely)

Dnia 15.05.2020 ponownie odwiedziłem Salon Orange w Rumi, który miał wysłać mój telefon do naprawy. Oni się wszystkiego wyparli i stwierdzili, że nie było to możliwe, że to oni mają wysłać ten telefon do serwisu Nokii i że oni wysłali telefon do swojego (czwartego) serwisu, ale z powodu braku komunikacji Salonu z serwisem telefon został odesłany z powrotem bez naprawienia.

W dniu 18.05.2020 udałem się do Salonu Orange w Gdyni przy ul. Kcyńskiej. Tam złożyłem reklamację z tytułu rękojmi na sprzęt. Po tygodniu dostałem odpowiedź negatywną, ze względu na to, że z tytułu rękojmi reklamować można tylko w przypadku, gdy: "wada oraz jej przyczyna istniała w chwili jej wydania." Trudno odbierając telefon od kuriera stwierdzić, czy telefon posiada wady baterii, czy dobrze się ładuje, czy rozładowuje się poprawnie – musiałbym z kurierem w drzwiach stać kilkadziesiąt godzin. Orange tłumaczy się, że żądanie wymiany niesprawnego sprzętu jest niezgodne z prawem, tylko tutaj pojawia się pytanie jakim prawem? Radzieckim? Chińskim? Prawem stanowym stanu Massachusetts? Trudno powiedzieć, bo na pewno nie prawem Polskim. Nadmieniono także, że najpierw trzeba ten telefon wysłać do serwisu, który stwierdzi, że telefonu nie da się naprawić - NIE KURDE! Do piątego serwisu mam go wysłać? Znowu czekać 2 miesiące?

Dzień później zadzwonił do mnie pracownik, że w serwis może mi wymienić wadliwą baterię w telefonie na koszt producenta i czy ja się na to zgadzam, bo oni już drugi raz ten telefon mają u siebie. Zdębiałem - jednak da się?! Da się. Trwało to z 2-3 dni i telefon był gotowy do odbioru.

PS: w międzyczasie w marcu zadzwoniłem do Orange i zgłosiłem reklamację na tę całą sytuację, że pomimo tego, że telefon gdzieś sobie na półce leży ja cały czas muszę za niego raty płacić i chcę jakiejś rekompensaty za ten czas. Odpowiedzi do dzisiaj nie dostałem więc zakładam, że jest pozytywna - a nieoficjalnie wiem, że jest negatywna ze względu na to, że Orange nie ma żadnych informacji nt całej zaistniałej sytuacji.

PS2: Przed chwilą przechodziłem obok Salonu Orange w Rumi i tak tylko wstąpiłem się zapytać, czy jeżeli oni wysyłają telefon do jakiegoś serwisu czy Orange Polska jest w jakiś sposób o tym informowana? - W odpowiedzi otrzymałem informację, że to serwisy wysyłają informacje do Orange Polska nt telefonów wysyłanych do nich z Salonów. No tym razem co najmniej 3 salony tej informacji nie wysłały.

Czy ja polecam Orange - oczywiście, przeczytaj jeszcze raz i sam się zastanów czy chcesz korzystać z ich usług.
Jam jest Huher - pierwsza maruda redzka ...
ODPOWIEDZ